25 września 2018

Izraelscy blogerzy

baner

W czerwcu tego roku po trzydniowym służbowym wyjeździe do Tel Awiwu  przyszło mi do głowy, żeby zrobić coś, dzięki czemu pokażemy Polskę, a szczególnie tę jej część, którą od roku zachwycam się niezmiennie – Lubelszczyznę –  społeczeństwu, którego stosunek do naszego kraju nacechowany jest negatywnie – Izraelczykom.

Myślałem o przeprowadzeniu  akcji marketingowej, która miałaby duży zasięg, pozytywny wpływ dla rozwoju biznesu w naszym hotelu i nie byłaby zwykłą kampanią reklamową hotelu. Byłem przekonany, że należy promować Lublin i okolice jako destynację, a nie nasz konkretny hotel. Wyszedłem z założenia, że wzrost przyjazdów turystów do Lublina w ogóle, wpłynie pozytywnie na wzrost tego segmentu w naszym hotelu. O rozpoznawalność się nie martwiłem. Silna marka, świetne oceny gości. W ciągu niecałego roku udało nam się przedefiniować znaczenie słowa „gościnność” na lubelskim rynku.

Jak pokazać im Lubelszczyznę w pozytywnym świetle? Majdanek, obóz przejściowy w Izbicy – sam Lublin, gdzie w dzisiaj należącym do KUL budynku Collegium Iuridicum (ul. Spokojna 1) planowano akcję Reinhardt, gdzie Himmler i Globocnik zaplanowali i przeprowadzili akcję zabicia 1 850 000 ludzi. Tak, prawie dwóch milionów niewinnych ludzi, którym zabrano życie bez powodu. Tutaj w Lublinie, w budynku oddalonym o około 400 metrów od hotelu metodycznie opracowano i zarządzano okrutnym mordem na prawie jednej trzeciej wszystkich ofiar Holocaustu.

Znam z własnego doświadczenia – spędziłem ponad rok w Izraelu – zamiłowanie Izraelczyków do przyrody i wydawało mi się, że pokazanie im okolicy będzie świetnym pomysłem. Ciągle jednak kołatała mi się myśl, jak sam bym się poczuł, gdybym dostał zaproszenie, powiedzmy  na Ukrainę o treści: „Relaks wśród pięknych, prastarych borów – luksus w naturze – zrelaksuj się w odwiecznym katyńskim lesie”.

Jak pogodzić historię tej ziemi z jej pięknem?

Dzięki właścicielce hotelu – Pani Anicie Wysokińskiej, która podpowiedziała mi, że pewnie warto porozmawiać z wydziałem promocji miasta Lublin – trafiłem na wspaniałych ludzi – Pana Tomasza Rakowskiego i Panią Agnieszką Wiechnik, którzy z ogromnym entuzjazmem zaangażowali w projekt Lubelską Regionalną Organizację Turystyczną – z jej nieocenioną Panią Dyrektor –  Dorotą Lachowską i opracowali projekt pokazania tego, co Lubelszczyzna ma najlepsze w ciągu dwóch dni.

Mi pozostało „tylko” wybrać grupę ludzi z Izraela, którzy mają realny wpływ na postrzeganie Polski. Zaprosiliśmy poczytnych blogerów, dziennikarzy, szefa jednej z największych agencji PR w Izraelu, który przeprowadził kilka projektów z polskim rządem,  touroperatorów oraz twórczynię i administratorkę izraelskiej grupy na Facebooku, która zrzesza kilkadziesiąt tysięcy ludzi zakochanych w Polsce –> Link do grupy TUTAJ.

 

Zaczęliśmy od spotkania z Panem Tomaszem RakowskimWydziału Promocji Lublina

 

I tak w ciągu dwóch dni spotkaliśmy się z żydowską historią miasta w Teatrze NN, stanęliśmy na wzgórzu zamkowym i spojrzeliśmy na łukowaty obrys placu, niegdyś centrum żydowskiego Lublina. Wyobraziliśmy sobie oko Widzącego z Lublina, a otaczające nas budynki zdawały się tworzyć minjan modlących się Chasydów – tak przed laty widział to Władysław Panas, Lublinianin i piewca Schulza, którego oniryczny sposób opisywania świata towarzyszył nam przez kolejne odkrywane obrazy miasta, które blaknie i zapada się w przeszłość. Lecz jeszcze rosną wielkie drzewa Ogrody Saskiego, które naszych gości zachwyciły w sposób dla nas nieco infantylny, a które jeszcze pamiętają dźwięk piosenki napisanej na murze jednego z lubelskich budynków, które kiedyś przeczytać potrafiło wielu Lubelaków, dziś potrafią to izraelscy turyści. Męczący dzień zakończyliśmy w jednej z hotelowych restauracji w pobliży Pl. Litewskiego, gdzie przy rozmowach o czasach współczesnych oddaliśmy się spożywaniu wiktuałów i wina.

 

Drugi dzień to podróż do Zamościa, gdzie opowiadaliśmy sobie o Icchaku Lejbie Perecu, którego ulica znajduje się w każdym izraelskim mieście, a który przecież urodził się w Zamościu. Zwiedziliśmy piękny rynek, synagogę i  postrzelaliśmy z armaty:

 

 

Dalsza część dnia to spływ kajakowy z Obroczy do Zwierzyńca – rzeką, najpiękniejszą ze wszystkich, wśród dzikich drzew, rachitycznych korzeni przybrzeżnych krzewów, trzcin i znudzonym ironicznym wzrokiem przyglądających się nam z wyższością kaczek.

 

 

Wycieczka do Lublina zakończyła się koncertem Alphaville oraz clubbingiem do białego rana. Goście wyjechali zmęczeni, niewyspani oraz zadowoleni.

Długo rozmawialiśmy w gronie naszego zespołu o tym wydarzeniu, spotkaliśmy się też z Panią Wiechnik i Panem Rakowskim z Urzędu Miasta Lublina i wszyscy mieliśmy podobne refleksje. Cieszyliśmy się  z nowo zawartych znajomości, lecz przede wszystkim z faktu, iż udało się pokazać nasz region i nasze miasto inaczej, niż tylko przez pryzmat Holocaustu, który nigdy oczywiście nie zostanie przez Ludzkość zapomniany; pokazaliśmy Lublin i Lubelszczyznę jako miejsce piękne, pełne niezwykłej przyrody, kultury oraz  otwartych i szczęśliwych ludzi, którzy dzisiaj budują lepszy świat pamiętając o przeszłości i patrząc odważnie w przyszłość.

 

MRz.

 

 

 

SHARE THIS:

Czytaj więcej
ZAREZERWUJ HOTEL